Gry cRPG od dawien dawna stały się kluczowym produktem na platformy PC. Z uwagi na różnorodność fabuły i łatwe wymyślanie nowych kultur, historii nie ograniczonych współczesnością i zależnościami naszego marnego Świata, są wspaniałą odskocznią od życia codziennego. Od początku historii gier mamy do czynienia z tym gatunkiem. Pierwsze z nich były jak ich „papierowe” odpowiedniki tylko tabelkowych gier lub wyświetlanych w konsoli długich opisów. Dlaczego wspominam o grach typu pen and paper? Otóż Radon Labs firma która wydała takie gry jak Urban Wars, czy Project Nomads obie bardzo stare produkcje wydała jedną z lepiej zapowiadających się gier osadzonych w świecie fantasy i to na dodatek, której bazą jest The Dark Eye, system gry fabularnej opartej na k20. Gra nazywa się „ Drakensang: the Dark Eye”.
Fabuła gry rozgrywa się na kontynencie Aventuria, będącym czymś w rodzaju wczesnorenesansowej Europy. Świat gry jest podobny do naszego, z odpowiednikami kultur dalekiego wschodu jakim jest imperium Kun Kau Peh, północnymi rubieżami władanymi przez nasz odpowiednik Wikingów. Ogólnie bardzo rozbudowana fabuła, którą tworzył zespół sześciu ekspertów przez ponad pół roku, będzie rzucała nas po wszystkich zakątkach tego malowniczego kontynentu. Jeżeli chodzi o fabułę, wartym zauważenia są dialogi ze spotkanymi mieszkańcami Aventurii. Dobrze rozbudowane i świetnie ułożone.
Jak na świat fantasy będziemy spotykać przeróżne postaci należące do różnych ras magicznych królestw. Będą niscy, dobrze zbudowani i uwielbiający mechanikę i kopalnie Krasnoludy, wysocy i smukli elficcy magowie będą wsparciem w podróży, lub ciężką przeszkodą do tego dochodzą przeraźliwe Orki i mamy pełną paletę barw tego co może nam zaproponować cRPeG.
Sam cel gry nie jest zaskoczeniem, ratowanie wspomnianej krain, a więc styl „the chosen one” został wprowadzony i tutaj.
Sami mamy możliwość stworzenia swojej postaci na początku gry. Wybieramy z pośród dostępnych ras, przydzielamy punkty na atrybuty. To jednak w trybie Ekspert. Jeżeli chodzi o przeciętnego gracza, który z mechaniką Dark Eye, a chciałoby się rzec Das Schwarze Auge, gdyż system jest czysto niemiecki, pełen wachlarz postaci (archetypów) stworzonych przez tworów gry. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie i będzie mógł spokojenie zacząć rozgrywkę. Gra nie jest czystym Diablo podobnym wytworem i nie chodzi mi tylko o rozbudowaną fabułę lecz przede wszystkim mechanikę, która żywcem została przeniesiona z jej papierowego odpowiednika.
Wśród zalet jakie należy wymienić to przede wszystkich fakt drużyny. Trzech towarzyszy to dobra pomoc w walce z hordami potworów. Skoro już jesteśmy przy walce to jak w każdej tego typu grze i tu jest to element kluczowy. Postaci posiadają szereg wspomnianych atrybutów głównych, ale i nie brakuje umiejętności, czarów oraz ekwipunku, czyli to co rębajła lubią najbardziej (nie ma to jak magiczny miecz przeciw wdową + 10*). Co najważniejsze ukochana aktywna pauza i w tej grze została zmyslnie zaimplementowana, tak więc będziemy mogli nieco taktycznie podejść do tematu nie bojąc się o zbyt chaotyczną rozgrywkę. Walka jest ciekawa, a system wprowadza urozmaicenie w postaci ran, które odnosimy przy poteznym ciosie zadanym przez przeciewnika, więc nie tylko ubywa nam punktów życia, ale i modyfikują nasze cechy.
Podsumowując gra jest atrakcyjna. Wielu znajdzie coś dla siebie w tym świecie pełnym magii i potworów. Dzięki rozbudowanej fabule spędzimy kilkadziesiąt godzin przed monitorem. Na plus musimy także zaliczyc muzykę i ogólnie oprawę dzwiękową. Dzięki dobremu silnikowi gry, którym jest Nebula Device, mamy do czynienia z całkiem niezgorszą grafiką. Już świetne intro może skłonić nas stwierdzenia, że grać będzie się przednio.
*takiego miecza niestety nie ma w tej grze, a szkoda